„Zakłamane życie dorosłych” Eleny Ferrante to opowieść o trudnej i niepozbawionej cierpień przemianie głównej bohaterki z beztroskiego dziecka w młodą kobietę, o poznawaniu siebie i zderzeniu z brutalnymi regułami rządzącymi światem dorosłych. Kiedy ma się kilkanaście lat, wszystko przeżywa się mocniej, doświadcza intensywniej, emocje są silniejsze, a rozczarowania bardziej dramatyczne. Mimo że narratorką jest młoda dziewczyna, w mojej ocenie jest to raczej książka dla dojrzałego czytelnika.

O czym jest książka?

Główną bohaterką jest nastoletnia Giovanna, która dorasta w zamożnej dzielnicy Neapolu wychowywana w dostatku przez kochających rodziców. Momentem przełomowym w jej beztroskim dotychczas życiu jest podsłuchana niechcący rozmowa pomiędzy rodzicami, w której ojciec porównuje ją do swojej siostry Vittorii uznawanej za czarną owcę rodziny, z którą zerwał przed laty kontakt.

Dziewczyna zaczyna obsesyjnie pragnąć poznać ciotkę, która była do tej pory tematem tabu w jej domu i w końcu dopina swego. Vittoria okazuje się być bardzo intrygującą postacią. Prosta, niewykształcona i wulgarna krewna działa na nastolatkę jak magnes i wywiera na nią olbrzymi wpływ. Spotkanie z ciotką okaże się punktem zwrotnym w życiu Giovanny i rozpocznie jej głęboką przemianę, od której już nie ma odwrotu.

Moje wrażenia

Tematyka powieści krąży wokół trudnego procesu dorastania i poszukiwania własnej tożsamości wśród zapętlonych relacji rodzinnych. Książka obfituje w charakterystyczne dla okresu dojrzewania emocje, takie jak bunt, poczucie niezrozumienia, pierwsze miłości i rozczarowania. Bohaterka poznaje smak kłamstw, zdrady, samotności, ale również przyjaźni i zauroczenia. W trakcie lektury wielokrotnie miałam przed oczami samą siebie z czasów nastoletnich, kiedy to próbowałam zrozumieć życie i kwestionowałam wszystko, co narzucali rodzice.

Język powieści jest surowy i bezpośredni, często wręcz wulgarny, dokładnie taki jak rzeczywistość otaczająca głównych bohaterów. Autorka obnaża niewygodną prawdę i nazywa rzeczy po imieniu, dokładnie takimi, jakimi są, bez zbędnego koloryzowania i ozdobników.

Książka zostawiła mnie z dość przygnębiającą refleksją i gorzkim przekazem dotyczącym istoty świata dorosłych, w którym obowiązują bezwzględne reguły, a manipulacje, kłamstwa i pozory są podstawą relacji międzyludzkich. Rozumiem rozczarowanie i bunt Giovanny przeciwko takiemu stanu rzeczy. Doświadczając w młodości różnych niesprawiedliwości ze strony dorosłych, obiecujemy sobie, że nigdy nie będziemy tacy jak rodzice, jednak z biegiem lat tracimy perspektywę dziecka i często powielamy ich wzorce i błędy. Ten moment, w którym nasze idealistyczne wartości z czasów dzieciństwa i wyobrażenia o życiu zderzają się z brutalną rzeczywistością świata dorosłych – to chyba jest właśnie dojrzewanie.

Napotkałam skrajnie różne opinie o tej powieści, od zachwytów po słowa rozczarowania, co zaintrygowało mnie na tyle, że postanowiłam przekonać się sama i wyrobić własne zdanie. Wiele osób zarzuca tej książce brak satysfakcjonującego domknięcia historii i jednoznacznego zakończenia, aczkolwiek osobiście oceniam to właśnie na plus. Autorka zostawia Czytelnika z licznymi niedopowiedzeniami i nierozstrzygniętymi wątkami, bo jak to często w życiu bywa, pewne sprawy nie zawsze są czarno-białe, a błędów czasem nie da się naprawić, szczególnie w tak delikatnej materii, jak relacje międzyludzkie. Urwana dość niespodziewanie historia daje Czytelnikowi przestrzeń do własnej interpretacji wedle indywidualnej wyobraźni i wrażliwości oraz pozostawia pewien niedosyt, o który jak mniemam chodziło autorce.

Ulubione cytaty

Co się dzieje w świecie dorosłych, w głowach rozsądnych ludzi, w ich ciałach przepełnionych mądrością? Co ich zamienia w podstępne bestie, gorsze niż gady?

ZAKŁAMANE ŻYCIE DOROSŁYCH

Przestałam być szczera, za jednymi myślami kryją się kolejne, moje dzieciństwo dobiegło końca. Im bardziej się wysilałam, tym bardziej moja niewinność wymykała mi się w rąk.

ZAKŁAMANE ŻYCIE DOROSŁYCH

Miłość jest brudna jak okna w kiblach.

ZAKŁAMANE ZYCIE DOROSŁYCH

5 powodów, dlaczego ta książka może Wam się spodobać

  1. Gorąca i magnetyzująca atmosfera Neapolu, w którym osadzona jest akcja powieści. W świecie stworzonym przez Ferrante, Neapol jest miastem głębokich podziałów społecznych. Wzgórza zamieszkiwane są przez śmietankę towarzyską, natomiast dolna część miasta należy do prostej i niewykształconej klasy robotniczej. Giovanna jest rozdarta pomiędzy te dwa światy. 
  2. Trudny proces dorastania pełen buntu, niepewności o bólu. Obserwujemy jak główna bohaterka wchodzi w wiek dojrzewania, poszukuje własnej tożsamości i zmienia się z beztroskiego dziecka w młodą kobietę. W tej postaci można odnaleźć cząstkę siebie z czasów nastoletnich, kiedy widzieliśmy jaśniej i czuliśmy mocniej.
  3. Skomplikowane, toksyczne relacje międzyludzkie, gęsta sieć kłamstw, intryg i tajemnic. Powieść bezlitośnie obnaża niemoralne reguły rządzące światem dorosłych, który sami kreujemy.
  4. Surowy i bezpośredni język powieści, często wręcz wulgarny, doskonale odzwierciedla rzeczywistość otaczającą głównych bohaterów.
  5. Zagadkowa postać autorki. Elena Ferrante to pseudonim literacki włoskiej pisarki, której prawdziwa tożsamość pozostaje nieznana od momentu ukazania się jej pierwszej powieści, czyli od prawie 20 lat. Brytyjski dziennik The Guardian nazwał ją „światową sensacją literacką, której nikt nie zna”.

Moja ocena

„Zakłamane życie dorosłych” było moim pierwszym spotkaniem z twórczością Eleny Ferrante. Zabrakło fajerwerków, ale ta książka wywołała we mnie sporo emocji i refleksji. Czuję, że pozostanie we mnie jeszcze na długo, także daję jej mocną 4.

Rating: 4 out of 5.

„Zakłamane życie dorosłych” Elena Ferrante

Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić wyjątkową książkę, którą poleciliście w ramach naszej zabawy pt. Toplista Książek Wszechczasów, a mianowicie „Cień wiatru” autorstwa Carlosa Ruiz Zafona.

Przeczytałam tę powieść już dość dawno temu, natomiast mój zachwyt nią nie przeminął. Wręcz przeciwnie, spodobała mi się ona na tyle, że postanowiłam poznać kolejne części tej historii, gdyż „Cień wiatru” otwiera barceloński cykl.

Magia tej powieści sprawiła, że pokochałam twórczość Carlosa Ruiz Zafona, który stał się jednym z moich ulubionych pisarzy. Niestety zmarł on w czerwcu 2020 roku, także dla mnie jako fanki, ale myślę też że dla całego świata literatury, jest to wielka strata.

O czym jest książka?

Akcja rozgrywa się w Barcelonie i rozpoczyna się zaraz po wojnie. Jest 1945 rok. Ojciec – księgarz z powołania, zabiera swojego 10-letniego syna na Cmentarz Zapomnianych Książek.

Chłopiec ma wybrać z tego cmentarzyska jedną książkę i uratować ją od zapomnienia. Daniel, bo tak ma na imię syn, intuicyjnie wybiera książkę o tytule „Cień wiatru” zupełnie nieznanego autora i jest nią na tyle zafascynowany, że kilka lat później, już jako młody mężczyzna postanawia poznać losy tego zapomnianego pisarza i odnaleźć jego pozostałe dzieła.

Daniel nie spodziewa się, że to jego czytelnicze znalezisko kryje w sobie wiele zagadek, mrocznych tajemnic, a nawet niebezpieczeństw, którym będzie musiał stawić czoła oraz że da początek największej przygodzie jego życia, która zmieni go nieodwracalnie.

Moje wrażenia

Klimat tej książki jest dla mnie osobiście nieco bajkowy, ale równocześnie rzeczywisty. Występuje tu tak zwany realizm magiczny, który osobiście bardzo lubię w powieściach.

Historia na pewno bardzo działa na wyobraźnię, jest wielowątkowa, z nietuzinkowymi zwrotami akcji.

Wraz z kolejnymi stronami, poplątana sieć mrocznych tajemnic zaczyna się stopniowo rozjaśniać. Poznajemy kolejne wydarzenia z perspektywy różnych bohaterów i powoli poszczególne elementy zagadkowej układanki łączą się w logiczną całość.

Zafon pięknie opisuje powojenną Barcelonę, która pod reżimem generała Franco jest mrocznym i smutnym miejscem. Jest to miasto owiane gęstą mgłą, gdzie za rogiem może czaić się niebezpieczeństwo, widmo aresztowania, a nawet śmierci. Ten ponury, melancholijny klimat Barcelony bardzo mnie zafascynował, także marzy mi się podróż do Hiszpanii śladami bohaterów stworzonych przez autora.

„Cień wiatru” to książka, która zajmuje szczególne miejsce na mojej półce, w mojej pamięci i w moim sercu. Jest to genialna powieść, trochę magiczna, jedna z lepszych, jakie czytałam w życiu, także bardzo się cieszę, że zgłosiliście ją do Toplisty Książek Wszechczasów.

Ulubione cytaty

„Cień wiatru” jest bogaty w wiele głębokich, poruszających i uniwersalnych myśli oraz życiowych prawd. Oto kilka z nich:

Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie.

cień wiatru

W chwili, kiedy zastanawiasz się czy kogoś kochasz, przestałeś go już kochać na zawsze.

cień wiatru

Istniejemy, póki ktoś o nas pamięta.

cień wiatru

Niewiele jest powodów, żeby mówić prawdę, za to jest ich bez liku, żeby kłamać

cień wiatru

Są osoby, które się pamięta, i osoby, o których się śni.

cień wiatru

5 powodów, dlaczego ta książka może Wam się spodobać

  1. Powojenna, owiana mgłą Barcelona i jej melancholijny klimat, jako tło wydarzeń.
  2. Trzymająca w napięciu akcja i intrygująca sieć tajemnic, które pozostają zagadką do samego końca.
  3. Magiczna, niezwykła atmosfera powieści, która przenosi Czytelnika do innego świata i pobudza wyobraźnię.
  4. Mnóstwo głębokich, poruszających i uniwersalnych myśli oraz życiowych prawd, podanych pięknym i bogatym językiem.
  5. Mistrzowskie połączenie elementów powieści przygodowej, gotyckiej oraz kryminału, także każdy Czytelnik powinien znaleźć tu coś dla siebie.

„Cień wiatru” to idealna pozycja dla wszystkich, którzy szukają wciągającej historii z nutką tajemnicy. To prawdziwa perełka literatury popularnej, powieść z wysokiej półki, także jestem pewna, że nie będziecie zawiedzeni. Jeśli ktoś z Was jeszcze nie czytał tej książki, to serdecznie Wam ją polecam, jak i całą barcelońską serię, na którą składają się dodatkowo: „Gra Anioła”, „Więzień nieba”, „Labirynt duchów”.

Moja ocena

Rating: 5 out of 5.

Więcej o tej książce opowiadam na moim profilu na Instagramie 🙂

„Cień wiatru” Carlos Ruiz Zafon

„Marzenia Joy” autorstwa Lisy See to kontynuacja sagi obyczajowej „Dziewczęta z Szanghaju”. Pierwszą część odsłuchałam kilka miesięcy temu w formie audiobooka i losy bohaterów na tyle mnie wciągnęły, że z ciekawością sięgnęłam po ciąg dalszy, aczkolwiek historia jest napisana w taki sposób, że można ją czytać niezależnie, z pominięciem pierwszej części.

O czym jest książka?

Akcja rozpoczyna się w 1957 roku, kiedy to 19-letnia Joy podczas rodzinnej kłótni dowiaduje się wstrząsającej prawdy o swoim pochodzeniu. Przytłoczona emocjami i zbuntowana przeciwko swoim najbliższym, postanawia wyruszyć do Chińskiej Republiki Ludowej, aby rozpocząć tam nowe życie oraz odnaleźć biologicznego ojca. Zafascynowana ideami komunizmu dziewczyna pragnie pracować na rzecz odbudowy kraju i nie dostrzega zagrożeń, jakie niesie ze sobą totalitaryzm, ani nie przeczuwa zbliżającego się niebezpieczeństwa.

Wkrótce rozpoczyna się Wielki Skok. Ciężka praca, trudne warunki życia i przede wszystkim dojmujący głód, który zbiera śmiertelne żniwo w całym kraju sprawiają, że Joy zaczyna dostrzegać komunistyczną propagandę i uświadamia sobie swój błąd. Na szczęście jej śladem podąża oddana matka, która zrobi wszystko, aby sprowadzić córkę bezpiecznie do domu.

Moje wrażenia

Książka napisana jest z perspektywy dwóch postaci – tytułowej, naiwnej i zbuntowanej Joy oraz jej doświadczonej przez życie matki Pearl. Każda z kobiet prowadzi własną narrację, dzięki czemu czytelnik może obserwować równolegle dwa światy – brutalne realia życia w wiejskiej komunie oraz wielkomiejski Szanghaj, który swoje lata świetności ma już jednak za sobą. Opowieści bohaterek ściśle się przeplatają i zazębiają tworząc jedną spójną całość. Bardzo lubię taką strukturę powieści, bo pozwala spojrzeć na opisywane wydarzenia z różnych perspektyw, uczy empatii i otwiera na odmienne punkty widzenia.

Nie ukrywam, że główna bohaterka momentami dość mocno mnie irytowała i wielokrotnie miałam ochotę nią wstrząsnąć i przemówić jej do rozsądku. Z drugiej strony, Joy to jeszcze bardzo młoda dziewczyna, która dopiero uczy się życia i popełnia błędy. Jej naiwność, arogancja i głupota zderzają się jednak w pewnym momencie z brutalną rzeczywistością i niestety płaci za nie wysoką cenę.

Największą wartością tej książki jest dla mnie zdecydowanie wątek historyczny, czyli ukazanie reżimu komunistycznego panującego w Chińskiej Republice Ludowej na przełomie lat 50-tych i 60-tych z całym jego absurdem, okrucieństwem i zakłamaniem. Historycy szacują, że w okresie Wielkiego Skoku (1958-1962), czyli zaledwie w ciągu 4 lat, śmierć głodową poniosło ok. 20-45 mln ludzi! Dochodziło przy tym do najgorszych tragedii, z kanibalizmem włącznie. Te dane są przerażające! To niemal tyle co liczba zabitych w II wojnie światowej!

Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że ta niewyobrażalna w swej skali klęska głodu jest wciąż w Chinach tematem tabu i nie można o tym głośno wspominać. Oficjalnie mówi się, że główną przyczyną tego horroru była niekorzystna dla rolnictwa pogoda i ani słowem nie wspomina się, jaką rolę w tym dramacie odegrała szaleńcza i absurdalna polityka Mao. Wielu Chińczyków do dziś nie ma pojęcia o milionach ofiar Wielkiego Skoku. W podręcznikach do historii po prostu przeskakuje się ten okres. To przerażające.

Dlatego, nawet jeśli nie przepadacie za literaturą obyczajową, to polecam każdemu sięgnąć po tę książkę i poznać prawdę o tej tragedii. Autorka nie szczędzi wstrząsających szczegółów i realistycznie opisuje desperacką walkę zwykłych ludzi o ziarenko ryżu i przetrwanie.

Ulubione cytaty

Autorka przemyca w „Marzeniach Joy” wiele chińskich przysłów i ludowych mądrości tego narodu. Poniżej kilka wybranych cytatów, które szczególnie zapadły mi w pamięć.

„Tylko w oczach widać ból serca, zawieruchę smutku i rozpaczy.”

Marzenia joy

„Nikt nie zada silniejszego ani bardziej bolesnego ciosu w serce niż ci, którzy mówią, że cię kochają.”

marzenia joy

„Nic nie jest cenniejsze od tego, co można stracić.”

marzenia joy

„Spadające liście wracają do swoich korzeni.”

marzenia joy

5 powodów, dlaczego ta książka może Wam się spodobać

  1. Kultura Chin – Lisa See potrafi znakomicie oddać subtelne niuanse chińskiej kultury, chiński sposób myślenia i podejście do życia, które nam, ludziom wychowanym w kulturze zachodniej, ciężko jest zrozumieć.
  2. Lekcja historii – autorka ukazuje Chiny na przełomie lat 50-tych i 60-tych, obnażając przy tym szokujące fakty z epoki Wielkiego Skoku, czyli kampanii gospodarczej realizowanej przez Mao Zedonga, która doprowadziła do klęski głodu i śmierci dziesiątek milionów Chińczyków.
  3. Narracja prowadzona przez dwóch bohaterów – taka struktura daje w mojej ocenie pełniejszy obraz opisywanych wydarzeń, wprowadza większą dynamikę do fabuły i otwiera na różne perspektywy poszczególnych postaci.
  4. Przemiana bohaterów – naiwna, zbuntowana i zapatrzona ślepo w komunistyczne ideały Joy nabiera z czasem pokory, dorasta i zmienia się w odpowiedzialną kobietę. Z kolei Pearl, żyjąca dotychczas w cieniu swojej przebojowej siostry, wykazuje się niezwykłą odwagą i siłą, potrafi stawić czoła nawet najcięższym przeciwnościom i zawalczyć o swoich najbliższych.
  5. Nie jest to typowa powieść obyczajowa – powieści obyczajowe często kojarzą się z dość tandetnymi melodramatami, jednak „Marzeniom Joy” daleko jest do stereotypowego, orientalnego romansu. Owszem, występuje tu motyw miłości, ale przede wszystkim tej matczynej, siostrzanej, czy nawet patriotycznej i nie jest to temat przewodni, co oceniam na duży plus.

„Marzenia Joy” Lisy See polecam każdemu, kto choć trochę interesuje się kulturą Chin i chce poznać przemilczaną prawdę historyczną o okresie Wielkiego Skoku.

Moja ocena

Rating: 4 out of 5.

„MARZENIA JOY” Lisa See- DRAMATYCZNE LOSY KOBIET NA TLE BURZLIWYCH DZIEJÓW I WIELKIEJ POLITYKI

Koniec roku to dla mnie szczególny, wyjątkowy czas. Czekam na niego niecierpliwie, ale wcale nie ze względu na szaloną imprezę sylwestrową ani fajerwerki 😉

Przełom roku ma dla mnie wymiar symboliczny – jedno się kończy, a drugie zaczyna. Podsumowuję miniony czas – doceniam sukcesy i wyciągam wnioski z porażek. Zamykam kolejny rozdział mojego życia i otwieram się na nowe. Snuję plany, wyznaczam osobiste cele i ustalam priorytety na kolejnych 12 miesięcy.

Bardzo lubię różnego rodzaju bilanse i zestawienia, także nie może tutaj zabraknąć mojego czytelniczego podsumowania 2020 roku. To dobra okazja do przeglądu i oceny tytułów, które najbardziej mi się podobały i zrobiły na mnie największe wrażenie.

Zapraszam Was serdecznie na mój subiektywny wybór tegorocznych lektur przefiltrowanych przez mój czytelniczy gust.

Książki, z którymi spędziłam 2020 rok

W sumie mam na koncie 58 tytułów. Dla porównania, w 2019 były to 62 pozycje, także niestety jest niewielki spadek.

Co ciekawe, w tym roku wyjątkowo odsłuchałam więcej audiobooków, niż przeczytałam książek w wersji papierowej (33 : 25). Częściowo wynika to z pandemii i ograniczonego dostępu do bibliotek, z których do tej pory bardzo aktywnie korzystałam, ale również z przejściowej niemocy czytelniczej, której doświadczyłam w tym roku. Przez kilka miesięcy nie mogłam zupełnie się skupić na książkach w tradycyjnej formie i ratowałam się audiobookami.

Na mojej liście jest trochę nowości, ale też kilka klasyków. Sporo pozycji non-fiction, głównie w grupie audiobooków. Dużo powieści obyczajowych, lekkich i kobiecych, przy których można się doskonale zrekalsować, ale przy okazji również uzupełnić wiedzę historyczną, poznać inną kulturę, czy po prostu zanurzyć się w ciekawą opowieść.

Przeczytane w papierze:

TYTUŁAUTOR
1. „Projekt Rosie”Graeme Simsion
2. „Zakłamane życie dorosłych”Elena Ferrante
3. „Złota klatka”Camilla Lackberg
4. „Pszczelarz z Aleppo”Christy Lefteri
5. „Od jednego Lucypera”Anna Dziewit-Meller
6. „Saturnin”Jakub Małecki
7. „Matki i córki”Ałbena Grabowska
8. „Pokój motyli”Lucinda Riley
9. „Jeszcze się kiedyś spotkamy”Magdalena Witkiewicz
10. „Kolekcja nietypowych zdarzeń”Tom Hanks
11. „Szeptucha”Katarzyna Berenika Miszczuk
12. „Kołysanka z Auschwitz”Mario Escobar
13. „Drzewo Anioła”Lucinda Riley
14. „Forrest Gump”Winston Groom
15. „Dom orchidei”Lucinda Riley
16. „Wszystkie życia Hedy Lamarr”Marie Benedict
17. „Dziewczyny sprawiedliwe. Polki, które ratowały Żydów”Anna Herbich-Zychowicz
18. „Dziewczyny ocalałe”Anna Herbich-Zychowicz
19. „Samotność w niepłodności”Agnieszka Mans
20. „Gad. Spowiedź klawisza”Paweł Kapusta
21. „Nie ma”Mariusz Szczygieł
22. „Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości”Swietłana Aleksijewicz
23. „Nielegalny. Moje dzieciństwo w RPA”Trevor Noah
24. „Marzenia Joy”Lisa See
25. „Zorza”Anna Rosłoniec

Odsłuchane audiobooki:

AUTORTYTUŁ
1. „Pandemia. Raport z frontu”Paweł Kapusta
2. „Kult”Łukasz Orbitowski
3. „Z piasku i popiołu”Amy Harmon
4. „Dziewczęta z Szanghaju”Lisa Lee
5. „Długi płatek morza”Isabel Allende
6. „I góry odpowiedziały echem”Khaled Hosseini
7. „Chłopiec z latawcem”Khaled Hosseini
8. „Apartament w Paryżu”Guillaume Musso
9. „Małe kobietki”Louisa May Alcott
10. „Pacjentka”Alex Michaelides
11. „Jeździec miedziany”Paullina Simons
12. „Podróż Cilki”Heather Morris
13. „Dziewczęta z Auschwitz”Sylwia Winnik
14. „Anioł z Auschwitz”Eoin Dempsey
15. „Gump i spółka”Winston Groom
16. „Patrioci”Sana Krasikov
17. „Powrót z Bambuko”Katarzyna Nosowska
18. „Wrzenie. Francja na krawędzi”Anna Pamuła
19. „Lepsi od Pana Boga. Reportaże z Polski Ludowej”Janusz Rolicki
20. „Afryka jest kobietą”Beata Lewandowska-Kaftan
21. „7 dni w siódmym niebie. Amerykański sen – prawdy i mity”Żaneta Auler
22. „Merhaba”Witold Szabłowski
23. „A co wyście myślały? Spotkania z kobietami z mazowieckich wsi”Agnieszka Pajączkowska, Aleksandra Zbroja
24. „Z miłości? To współczuję. Opowieści z Omanu”Agata Romaniuk
25. „Na marginesie życia”Stanisław Grzesiuk
26. „Kaprysik. Damskie historie”Mariusz Szczygieł
27. „A ja żem jej powiedziała…”Katarzyna Nosowska
28. „Z nienawiści do kobiet”Justyna Kopińska
29. „Będzie bolało”Adam Kay
30. „Jak nakarmić dyktatora”Witold Szabłowski
31. „Rekin z parku Yoyogi”Joanna Bator
32. „Pięć lat kacetu”Stanisław Grzesiuk
33. „Sekretne życie drzew”Peter Wohlleben

Najlepsze książki przeczytane w 2020 roku

1. „Powrót z Bambuko”, Katarzyna Nosowska

Ta pozycja to dla mnie zdecydowany hit tego roku. Bardzo polecam ją wszystkim, którym choć raz zdarzyło się zadać sobie pytanie „Jak żyć?”. Autorka prowokuje do refleksji nad otaczającą nas rzeczywistością i nad własnym życiem, a równocześnie jest niczym dobra sesja terapeutyczna, prawdziwy balsam dla nerwów w tych niepewnych czasach. Pełną recenzję znajdziecie TUTAJ.

2. „Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości”, Swietłana Aleksijewicz

Ten reportaż siedzi we mnie głęboko i zostanie jeszcze na długo. To mocna i prawdziwa relacja rzeczywistości czarnobylskiej 20 lat po katastrofie reaktora. Wybitna dziennikarka, laureatka Nagrody Nobla – Swietłana Aleksijewicz rozmawia ze świadkami tamtych wydarzeń, którym wprawdzie udało się przeżyć, ale to, co widzieli i czego doświadczyli, było często gorsze niż śmierć. Więcej moich przemyśleń o tej książce znajdziecie TUTAJ.

3. „Od jednego Lucypera” Anna Dziewit-Meller

Muszę przyznać, że początkowo miałam pewne trudności z wczuciem się w klimat tej powieści, który jest dość przytłaczający, jednak jak już złapałam rytm, to nie mogłam się wręcz od niej oderwać. To historia o sile kobiet, rodzinnych tajemnicach i fatum pokoleń, od którego nie ma ucieczki. To była moja pierwsza styczność z twórczością Anny Dziewit-Meller, ale z pewnością nie ostatnia. Po szczegóły zapraszam Was na Instagram – w TYM poście pisałam więcej na temat tej książki.

Moje małe czytelnicze radości i sukcesy w 2020 roku

  • Założenie bloga książkowego i bookstagrama. Pisanie o książkach daje mi wielką radość i satysfakcję, tym bardziej kiedy dostaję od Was wiadomości, że chętnie sięgacie po tytuły z mojego polecenia oraz że recenzje, które dla Was przygotowuję, są dla Was wartościowe. To dla mnie najlepszy komplement i motywacja do dalszego działania. Dziękuję, że jesteście ze mną i tu zaglądacie!
  • Aranżacja kameralnej domowej biblioteczki. Od dłuższego czasu marzył mi się przytulny kącik czytelniczy, gdzie mogłabym zasiąść w wygodnym fotelu z ulubioną książką w dłoni i zatopić się w świat bohaterów. W tym roku moje marzenie się spełniło i urządziliśmy w mieszkaniu małą strefę do czytania, która daje mi dużo radości.
  • W tym roku wiele wydarzeń literackich nie odbyło się lub zostało przeniesionych do Internetu. Dlatego, tym bardziej się cieszę, że w sierpniu udało mi się uczestniczyć w spotkaniu autorskim z jednym z moich ulubionych polskich pisarzy – Jakubem Małeckim w ramach Big Book Festival i zdobyć jego autograf na egzemplarzu „Saturnina”.

Plany czytelnicze na 2021 rok

  • Chciałabym poszerzać swoje czytelnicze horyzonty, czyli sięgać po bardziej zróżnicowane lektury, otwierać się na nowe gatunki literackie i nowych autorów. W 2021 stawiam sobie za cel przeczytanie choć jednej książki fantasy oraz science-fiction, których do tej pory unikałam jak ognia. Może się wkręcę, kto wie? 😉 Postaram się również nadrobić braki w klasyce literackiej, bo trochę się zaniedbałam w tej kategorii.
  • Będę sukcesywnie czytać książki polecane przez Was w ramach Toplisty Książek Wszechczasów, czyli naszej wspólnej wyjątkowej i niepowtarzalnej listy tytułów MUST READ, która powstaje dzięki Wam. Jeśli ktoś z Was jeszcze nie brał udziału w tej zabawie, to zajrzyjcie koniecznie TU i oddajcie swój głos.
  • Planuję w dalszym ciągu rozwijać bloga i bookstagrama i publikować dla Was wartościowe treści z większą regularnością. Mam sporo pomysłów na wpisy, które mogą Was zainteresować, a lista książek do recenzji ciągle rośnie 🙂

A jak Wam minął zaczytany 2020 rok? Jakie były Wasze książkowe zachwyty lub rozczarowania ostatniego roku? Napiszcie mi proszę w komentarzu o wybranej książce, którą przeczytaliście w minionym roku i szczególnie mi polecacie.

Życzę Wam samych wspaniałych lektur w 2021 roku 🙂

Podsumowanie czytelnicze 2020 roku

Gdybym miała wskazać jedną jedyną książkę, którą trzeba przeczytać przed śmiercią, byłaby to z pewnością „Shantaram” Gregory’ego Davida Robertsa.
Czytałam ją około 4 lata temu i mimo że jest sporych rozmiarów (prawie 800 stron), to pochłonęłam ją jednym tchem.

O czym jest książka?

„Shantaram” to autobiograficzna powieść napisana przez Australijczyka skazanego na 20 lat więzienia za napaść z bronią w ręku. Akcja książki rozpoczyna się wraz z ucieczką Robertsa zza krat. Bohater trafia do Indii, gdzie próbuje na nowo ułożyć sobie życie, poszukuje własnej tożsamości i zmaga się z przeszłością. Z jednej strony wplątuje się w podejrzane interesy, handel narkotykami i gangsterskie porachunki, ale przy okazji nawiązuje głębokie przyjaźnie, zakochuje się, odnajduje duchowego mentora i poznaje filozofię Wschodu. 

A to wszystko rozgrywa się w magnetyzującej i pełnej kontrastów scenerii Bombaju. Poznajemy realia życia w slumsach, jak również zaglądamy do pełnych bogactwa i przepychu hinduskich pałacy. Barwny język sprawia, że czytelnik może wręcz poczuć smak i zapach Indii, wtopić się w tę egzotyczną kulturę wszystkimi zmysłami. 

Moje wrażenia

Ta niezwykła historia zafascynowała mnie już od pierwszych stron. Dodatkowo świadomość, że to wszystko wydarzyło się naprawdę, jeszcze bardziej wzmogło mój odbiór.

Przygody autora, niekiedy zabawne, innym razem mrożące krew w żyłach, dostarczyły mi wielu emocji, a rozterki duchowo-filozoficzne skłoniły do refleksji nad własnym życiem. Ta książka w niesłychany sposób pobudziła moją wyobraźnię, zainspirowała do marzeń i podróży wgłąb siebie, a jej ślad jest we mnie wciąż żywy, mimo że czytałam ją kilka lat temu.

Mogę śmiało powiedzieć, że to najlepsza książka jaką do tej pory czytałam i z pewnością zrobiła na mnie największe wrażenie.

Ulubione cytaty

Każde uderzenie ludzkiego serca jest kosmosem możliwości.

Shantaram

Gdybyś był szczęśliwy, naprawdę szczęśliwy, przez jedną chwilę, ale od samego początku wiedział, że to się skończy smutkiem i przyniesie ból, czy wybrałbyś to szczęście, czy je ominął?

Shantaram

Jedyna moc, która ma jakieś znaczenie, to moc zmieniania świata na lepsze.

Shantaram

Miłość jest namiętnym poszukiwaniem prawdy innej niż własna prawda, a kiedy się ją poczuje szczerze i całkowicie, miłość będzie trwać wiecznie.

Shantaram

Przeszłość, którą ze sobą nosimy, składa się ze strzępów uczuć. Na ogół potrafimy ją dźwigać na własnych barkach albo wlec za sobą z wysiłkiem. Jednak wszystko ma przyczynę i znaczenie. Każde życie, każda miłość, każdy czyn, uczucie i myśl ma źródło i znaczenie, swój początek i rolę, którą odegrają na końcu.

Shantaram

5 powodów dlaczego ta książka może Wam się spodobać

  1. Niesamowite przygody głównego bohatera, niczym z powieści sensacyjnej, którymi można byłoby obdzielić co najmniej kilka osób.
  2. Książka zabiera czytelnika w egzotyczny świat Indii, odkrywa fascynującą kulturę i oblicze tego kraju, jakiego próżno szukać w przewodnikach.
  3. Akcja książki przeplatana jest rozważaniami filozoficznymi. Pojawia się w niej mnóstwo inspirujących przemyśleń, które skłaniają do refleksji nad sobą i własnym życiem.
  4. Autentyczny i niejednoznaczny bohater, taki z krwi i kości, który w swoich wzlotach i upadkach staje się czytelnikowi bardzo bliski.
  5. Wątki autobiograficzne, które rozpalają wyobraźnię i potęgują odbiór. Książka przypomina w swojej formie wspomnienia, które układają się w kolejne etapy życia głównego bohatera.

„Shantaram” to według mnie MUST READ dla wszystkich książkowych Molików.

Moja ocena

Rating: 5 out of 5.

„Shantaram” Gregory David Roberts – czytelniczy święty graal

Zacznę z grubej rury – w mojej opinii ta książka to totalny sztos! Mogę śmiało stwierdzić, że zajmie z pewnością miejsce na podium w moim osobistym rankingu najlepszej książki 2020 roku. Przesłuchałam ją w formie audiobooka, a przyjemność była tym większa, że czyta go sama autorka. Mam przeczucie, że sięgnę po nią jeszcze niejeden raz.

O czym jest książka?

Najnowsza książka Katarzyny Nosowskiej to zbiór mini felietonów, w których autorka przedstawia swoje luźne obserwacje, subiektywne przemyślenia i rozkminy nad otaczającą nas rzeczywistością. Każdy rozdział bierze pod lupę inny, bardzo ważny i aktualny, „z życia wzięty” problem, m.in.: samoakceptacja, relacje dziecko-rodzic, autorytety, szczęście, przekonania wyniesione z domu lub wpajane przez społeczeństwo. Nosowska porusza trudne i kontrowersyjne tematy, często bolesne i smutne, jednak są one podane z dystansem i charakterystycznym dla autorki poczuciem humoru, który bardzo mi odpowiada. Równocześnie Kaśka nie stawia się w roli autorytetu, a wręcz przeciwnie – jest bardzo bezpośrednia i swojska, niczym dobra kumpela, z którą można gadać godzinami dosłownie o wszystkim.

Moje wrażenia

Wielokrotnie podczas lektury miałam wrażenie, że Nosowska ubrała w słowa moje własne myśli, że w końcu ktoś mnie rozumie💙 Świadomość, że ktoś ma podobne refleksje i przeżywa podobne rozkminy dodaje otuchy i przynosi wielką ulgę, szczególnie jeśli tym KIMŚ jest Twój wieloletni Idol od czasów gówniarza❤

Niektóre fragmenty są bardzo osobiste i podziwiam Nosowską za jej odwagę do mówienia szczerze o różnych traumach i doświadczeniach z jej prywatnego życia. Szczególnie poruszające pod tym względem były dla mnie rozdziały: „Pierwsza Komunia” i „Dziecko z fotografii”, które dotyczą wspomnień autorki z dzieciństwa.

Bardzo dużo do myślenia, z wiadomych względów, dał mi również rozdział „Będziemy mieli dziecko”, który skłonił mnie do głębokiej refleksji nad moimi macierzyńskimi motywacjami i próby uczciwej odpowiedzi przed samą sobą na pytania stawiane przez autorkę:

„Rozważasz zajście w ciążę? Zadaj sobie kilka pytań:

Czy to, co wiem na temat życia i świata, stanowi wiedzę, którą chcę przekazać dalej?

Czy wzorce i przekonania, na których zbudowałam swoją codzienność sprawiają, że jestem szczęśliwa?

Czy mój przykład działa?

Czy kocham siebie w takim stopniu, jaki pozwoli mi naprawdę kochać dziecko?

Czy w ogóle wiem, czym jest miłość?”

powrót z bambuko

5 powodów, dlaczego ta książka może Wam się spodobać

  1. Szczerość i odwaga do nazywania rzeczy po imieniu,
  2. Dystans do świata i samej siebie,
  3. Poczucie humoru,
  4. Swojskość i bezpośredniość,
  5. Barwny, trochę poetycki, miejscami dosadny język.

Lista powodów, dla których warto przeczytać „Powrót z Bambuko” jest zdecydowanie dłuższa. Mogłabym śmiało wymienić co najmniej drugie 5: życiowa dojrzałość i mądrość, krzepiące, podnoszące na duchu przemyślenia, ładunek emocjonalny, inspiracja do pracy nad sobą, piękne wydanie wzbogacone ilustracjami Izabeli Kaczmarek-Szurek.

Bardzo polecam wszystkim, którym choć raz zdarzyło się zadać sobie pytanie „Jak żyć?”. Kaśka prowokuje do refleksji nad otaczającą nas rzeczywistością i nad własnym życiem, a równocześnie jest niczym dobra sesja terapeutyczna, prawdziwy balsam dla nerwów w tych niepewnych czasach.

Moja ocena

Rating: 5 out of 5.

„powrót z bambuko” katarzyna nosowska – jak żyć?

Temat pandemii dominuje w mediach i internecie już od wielu miesięcy. Powoli zaczynają się również pojawiać na rynku wydawniczym pozycje książkowe poświęcone COVID-19.
Osobiście temat koronawirusa już mi się trochę „przejadł”. Nie śledzę statystyk, nie oglądam wiadomości i ogólnie staram się nie nakręcać.
Jestem natomiast otwarta na fakty i rzetelne informacje. I taki jest właśnie w mojej ocenie reportaż Pawła Kapusty dokumentujący rzeczywistość w czasie pierwszej fali.
Zdecydowałam się po niego sięgnąć przede wszystkim ze względu na nazwisko autora, którego cenię. Czytałam jego poprzednią książkę o więziennictwie „Gad. Spowiedź klawisza”, która zrobiła na mnie duże wrażenie i miałam nadzieję że „Pandemia. Raport z frontu” bedzie równie dobra. Nie zawiodłam się.

O czym jest reportaż?

Są to relacje osób z pierwszej linii frontu, czyli przede wszystkim pracowników służby zdrowia ale również pacjentów, dzięki którym możemy zajrzeć za kulisy i zobaczyć jak to wszystko działa (a może raczej nie działa) od środka.
Autor daje również głos przedstawicielom takich zawodow jak nauczyciel, sprzedawca, listonosz czy pracownik zakładu pogrzebowego, którzy również w znacznym stopniu odczuli skutki pandemii i pośrednio narażają na co dzień swoje zdrowie.
Reportaż zawiera także ciekawe wywiady z ekonomistami, byłym już ministrem zdrowia oraz profesorami chorób zakaźnych, którzy nakreślają szerszy kontekst i prognozują przyszłość.

Moje wrażenia

Materiał jest dość mocny, ale nie jest to moim zdaniem książka, której celem jest wzbudzenie sensacji, czy przestraszenie czytelnika. Uważam, że wręcz przeciwnie – problem jest przedstawiony rzeczowo, obiektywnie i z wielu perspektyw.
Temat na pewno nie został jeszcze wyczerpany, bo zalała nas druga fala, a pandemia nabiera na sile. Festiwal absurdów i ich konsekwencji nadal trwa, więc spodziewam się wkrótce jeszcze wielu podobnych reportaży.

5 powodów, dlaczego ta książka może Wam się spodobać

  1. Autentyczność – relacje „zwykłych” ludzi i ich codzienności w dobie pandemii.
  2. Obiektywizm i spojrzenie na problem z kilku perspektyw oraz zakreślenie szerszego kontekstu.
  3. Rzetelne dziennikarstwo, skupienie się na faktach, a nie na emocjach.
  4. Wartki styl, szybko się czyta.
  5. Nazwisko autora, który jest cenionym i nagradzanym dziennikarzem.

Polecam osobom o silnych nerwach, które są otwarte na gorzką prawdę i różne opinie.

Moja ocena

Rating: 4 out of 5.

„Pandemia. Raport z frontu” Paweł kapusta – dla osób o mocnych nerwach

PRAWDZIWE HISTORIE. DZIEWCZYNY TAKIE JAK MY

W poszukiwaniu nowych pozycji wartych przeczytania, bardzo często korzystam z rekomendacji i rankingów publikowanych na portalu lubimyczytać.pl. W ten właśnie sposób, trafiłam na książkę Anny Herbich-Zychowicz pt. „Dziewczyny z Syberii”, która zdobyła nominację w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Autobiografia, biografia, wspomnienia.

Przeczytałam ją w jeden wieczór, a dalej poleciało już błyskawicznie! Kolejne dzieła autorki, które składają się na serię Prawdziwe Historie, pochłonęłam jednym tchem:

  • „Dziewczyny ocalałe”, Anna Herbich-Zychowicz,
  • „Dziewczyny sprawiedliwe. Polki, które ratowały Żydów”, Anna Herbich-Zychowicz,
  • „Dziewczyny z Wołynia”, Anna Herbich-Zychowicz,
  • „Dziewczyny z Solidarności”, Anna Herbich-Zychowicz,
  • „Dziewczyny z Syberii”, Anna Herbich-Zychowicz,
  • „Dziewczyny z Powstania”, Anna Herbich-Zychowicz.

O czym są książki?

Każdy z tych tytułów jest zbiorem autobiograficznych, niezwykłych i wzruszających reportaży o Polkach, które były świadkami dramatycznych wydarzeń historycznych XX wieku: II Wojny Światowej, okupacji, wywózki na Syberię, Powstania Warszawskiego, Holocaustu. Autorka dotarła w sumie do kilkudziesięciu kobiet, w tym swojej Babci, które przeżyły tamte trudne czasy i dzisiaj, jako sędziwe staruszki, relacjonują swoje tragiczne losy i snują osobiste wspomnienia z młodych lat.

Te pozornie zwyczajne dziewczyny nie dały się złamać traumatycznym doświadczeniom, nie poddały się. Każdego dnia, walcząc o przetrwanie, zmagały się z głodem, biedą, strachem, próbując zachować przy tym godność i człowieczeństwo. Wykazały się wyjątkowym heroizmem i odwagą, często ryzykując własne życie dla dobra innych.

Moja opinia

Nie jestem w stanie wskazać, która opowieść zrobiła na mnie największe wrażenie, bowiem wszystkie te silne i niezłomne kobiety zasługują w mojej ocenie na indywidualną uwagę i podziw. Każda z bohaterek reportażu opowiada własną, niepowtarzalną historię, która na długo zapada w pamięć i porusza serce. Ich wspomnienia naładowane są mocnymi, często bolesnymi emocjami, które udzielają się czytelnikowi. To pełen życia dokument, dotyk prawdziwej historii opowiedzianej ludzkim głosem, wolnej od suchej faktografii, politycznych manipulacji, czy sztucznej pompatyczności.

Oprócz niezwykle ważnej i wciąż aktualnej tematyki wojennej, na uwagę, według mnie, zasługuje również charakterystyczny dla Anny Herbich-Zychowicz styl oraz warsztat pisarski. Zastosowana przez autorkę prostota języka i oszczędność formy wyraźnie kontrastują z przytłaczającą i trudną treścią, czyniąc przekaz jeszcze bardziej poruszającym i wiarygodnym. Zdania są krótkie, na pierwszy rzut oka mogą wydawać się wręcz „suche”, równocześnie jednak aż kipią od emocji i są niezwykle plastyczne. Jest to w mojej ocenie świadomy zabieg, który ma na celu oddziaływać bezpośrednio na wyobraźnię i wrażliwość czytelnika, trafiać prosto w serce.

Dodatkowo, duże wrażenie robi na mnie strona wizualna tych książek. Każda historia wzbogacona jest fotografiami pochodzącymi z rodzinnych albumów bohaterek, co pozwala jeszcze lepiej się z nimi utożsamić, zaangażować emocjonalnie w ich opowieść i sprawia, że ich relacja staje się jeszcze bardziej wymowna i sugestywna. No i te zachwycające okładki! Spozierają z nich piękne, przenikliwe kobiece oczy, które spoglądają prosto w moją duszę i dotykają do głębi.

Ulubione fragmenty

W trakcie lektury wyróżniłam wiele fragmentów, które w szczególny sposób przykuły moją uwagę i ścisnęły za gardło. Oto kilka z nich, które moim zdaniem doskonale oddają ducha i ładunek emocjonalny reportaży:

Naprawdę trudno jest uwierzyć, jak dużo jest w stanie znieść człowiek.

dziewczyny z syberii

Po naszym cierpieniu, po całym koszmarze sowieckiego ludobójstwa nie miał pozostać nawet ślad. Tak jakby to się nigdy nie wydarzyło. Ale przecież my pamiętamy. A po nas pamiętać będą kolejne pokolenia.

dziewczyny z syberii

Czy Twoje miasto jest bombardowane? Czy Twojemu mężowi grozi śmierć od nieprzyjacielskiej kuli? Czy Twoje dzieci głodują? Jeżeli nie, to nie masz powodu do narzekania. Wszystko inne jest bowiem błahostką.

dziewczyny z powstania

„To straszne, do czego zdolny jest człowiek. Jaką krzywdę może wyrządzić bliźniemu w imię obłędnej, nienawistnej ideologii…

dziewczyny z wołynia

Nie ma takiej przeciwności losu, której człowiek nie byłby w stanie pokonać. Nie ma sytuacji, z której nie mógłby wyjść obronną ręką. Historia kobiet i dziewcząt z Wołynia, które przeszły przez piekło, ale nigdy się nie poddały, jest tego najlepszym dowodem.

dziewczyny z wołynia

Musimy głośno mówić o tym, co się stało. Dawać świadectwo o straszliwych zbrodniach, których dopuścił się człowiek na drugim człowieku. Ale musimy też z optymizmem patrzeć w przyszłość. Zrobić wszystko, by to się nigdy nie powtórzyło.

dziewczyny ocalałe

Dlaczego jedni zachowywali się paskudnie, a inni porządnie? Chyba taka jest natura ludzka. W każdej społeczności znajdą się bohaterzy, ale również czarne owce.

dziewczyny sprawiedliwe

Moja refleksja

Ostatnio zastanawiałam się, co sprawia, że książki Anny Herbich-Zychowicz tak bardzo przypadły mi do gustu? Skąd bierze się we mnie upodobanie do tej ciężkiej tematyki, dlaczego chcę czytać o tym ogromie ludzkiego cierpienia i nieszczęścia? Przecież to były takie trudne i smutne czasy, naznaczone śmiercią, tragedią, strachem.

Być może dlatego, że podczas lektury tych reportaży, mam wrażenie, jakbym rozmawiała z moimi ukochanymi świętej pamięci Dziadkami. Nie umiem tego racjonalnie wytłumaczyć, ale czuję wtedy wyraźnie ich obecność i bliskość. Opowieści bohaterek spisane przez Annę Herbich-Zychowicz przenoszą mnie w czasy młodości moich Dziadków, którzy należeli do tego samego pokolenia. Ich dzieciństwo i młodość również przypadły na trudne czasy wojny, a później PRL. Niestety, moi Dziadkowie odeszli kilka lat temu i nie zdążyłam porozmawiać z nimi na pewne tematy, zadać im kilku ważnych pytań. W historiach tych kobiet, wprawdzie mi obcych, szukam brakujących elementów z dziejów mojej rodziny, wytłumaczenia pewnych faktów historycznych i odpowiedzi na pytania, których niestety już nigdy nie zadam moim Dziadkom.

Lektura książek Anny Herbich-Zychowicz to dla mnie przede wszystkim głęboka, emocjonalna lekcja pokory i wdzięczności. Życiowe doświadczenie, mądrość i postawa moralna ludzi pokolenia wojennego reprezentowanego przez bohaterki reportaży wzbudzają mój głęboki podziw i szacunek. Wyznawane przez nich ponadczasowe wartości są mi bardzo bliskie. Pragnę się nimi kierować i inspirować we własnym życiu. Świadomość, że opisane historie wydarzyły się naprawdę, pozwala zmienić perspektywę, złapać dystans do własnych codziennych problemów i docenić tak oczywiste dla nas dzisiaj kwestie jak wolność, pokój, względny dostatek.

I ta nieodłączna myśl, że gdybym urodziła się 50 lat wcześniej, to przecież mogłam być ja…

Czy warto przeczytać?

Zdecydowanie tak!

Książki Anny Herbich-Zychowicz polecam każdemu, kto choć trochę interesuje się historią i chce spojrzeć na wydarzenia XX wieku z perspektywy pojedynczego, zwykłego człowieka, jego życiowych losów, codziennych trosk. Paradoksalnie, do lektury zachęcam również, a może właśnie przede wszystkim, osoby które nie lubią historii jako takiej, natomiast są ciekawe drugiego człowieka, mają w sobie otwartość i wrażliwość na ludzkie cierpienie.

Moja ocena

Rating: 5 out of 5.